Pomagam / Freedom For Pixels

Między antyfeminizmem a Paktofoniką.
Janusz jest zapalonym. Kiedyś był zapalonym poetą, później zapalonym literaturoznawcą, księgarzem, paintballowcem, słuchaczem hip-hopu, gitarzystą, latem miłośnikiem Gruzji, a zimą – narciarzem. Aż dziw bierze, że jeszcze ma czas na pracę zawodową! Ale swoją drogą, ile godzin dziennie można uwalniać pixele?

Jego zapałowi towarzyszy refleksja. Właściwie – wzajemnie się przeplatają. Refleksja nie dotyczy tylko aktualnego, lub minionego hobby, ale dotyka także rzeczy większych, zupełnie nie subiektywnych. I pewnie dlatego w projekcie Janusza pojawiła się kobieta.

Kim jest kobieta z taką nonszalancją warunkująca dziecko na smyczy? Czy to przejaw antyfeminizmu autora? Bezkompromisowy atak na kobiety? Dziś można łamać wszelkie tabu, epatować brzydotą czy okrucieństwem, można jawnie łamać zasady „poprawności politycznej”, wielu zdarza się być seksistami, ale być antyfeministą? Nie, osobnicy reprezentujący tę postawę są na wymarciu. Kobiety skutecznie uniemożliwiły im przedłużanie ich gatunku. Janusz nie chce być na wymarciu.

Kim, więc jest ta kobieta?
Może to archetyp Ewy, którą przez wieki awans cywilizacyjny i kulturowy wyniósł na koturny? Może to Gaja karmi małego Tyfona, z którego wyrośnie najpotężniejszy potwór mitologii greckiej? Może to Europa, ze spłodzonym z Zeusem synem Minosem? A może szurnięta wegetarianka z sąsiedniego bloku? Szkoda, że nie widać twarzy…

Tyle pytań, tyle wieloznaczności. Wystarczy być oczytanym (jak Janusz), a pola interpretacji otwierają się jedno za drugim. A to tylko pytania o kobietę! Co by było gdyby skoncentrować się na pozostałych atrybutach projektu? Na jego kompozycji? Kadrze? Bieli i czerni? Na smyczy, na ćwiekach obroży… Upss, nie posuwajmy się aż tak daleko.

Autor, będąc dobrym człowiekiem, dał nam – małym druczkiem – rozwiązanie tej intelektualnej przygody artystycznej. Czy to źle, że ograniczył interpretację metafory? Ostrożności nigdy dosyć, szczególnie gdy można być posądzonym o antyfeminizm, albo zapędzić się za daleko.

Marek Karpiński

komentarz autora:

“Tłumaczyć to co się zrobiło czy tłumaczyć z tego co się zrobiło? Jedno i drugie zbędne. Od grafik wektorowych nie giną ludzie na frontach. Lubię wektory. Praca przyszła mi do głowy natychmiastowo. Natychmiastowo z niej wyszła w illustratorze. Ma kilka sensów. Może być źle zrozumiana.”

Galeria

  • Pomagam